Chocholi taniec wokół Trybunału Konstytucyjnego

TK-duża sala obrad

fot. Adam Jankiewicz

Chocholi taniec wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa w najlepsze i co by nie twierdziły spierające się zawzięcie strony, jego początek zaczął się w kadencji poprzedniej, a kiedy zakończy to chyba tak naprawdę nikt nie wie.

 

A wszystko dlatego, że politycy różnych opcji Trybunał Konstytucyjny traktują jak jeden z łupów partyjnych. Wystarczy tylko uważnie przysłuchiwać ich dyskusjom, jeżeli „to” można nazwać w ogóle dyskusjami.

 

Już wcześniej zwrócił moją uwagę w sporach polityków termin „parytet”, którego zaczęli używać w odniesieniu do składu Trybunału.

 

Nie wiem czy w ferworze zawziętych dyskusji termin ten wymknął się im spod kontroli, czy po prostu przestali kamuflować się z tym o co naprawdę im chodzi, licząc zapewne na to, że niewielu i tak się połapie w czym tak naprawdę rzecz.

 

Moje wątpliwości co do tej kwestii we wczorajszej rozmowie z Marcinem Zaborskim w „Salonie Politycznym” radiowej Trójki rozwiał Władysław Kosiniak-Kamysz, poseł oraz prezes NK PSL, minister pracy i polityki społecznej w poprzednim rządzie.

 

Otóż odpowiadając na jedno z pytań prowadzącego Salon, dotyczące wariantów propozycji z jakimi goście Pana Prezydenta mogą się zetknąć podczas zorganizowanego w Kancelarii Prezydenta spotkania, Kosiniak-Kamysz odpowiedział, cytuję: „Pan Prezydent może zaproponować zupełnie nową ustawę na mocy której ten Sejm wybierałby całą piątkę (chodzi o sędziów Trybunału Konstytucyjnego), ale z takim parytetem dla każdego z klubów parlamentarnych – to musiałaby być także umowa pomiędzy klubami parlamentarnymi. To by oddało ten obraz 3 + 2 w jakiś sposób i na pewno by było spójne z prawem bo by była nowa ustawa znosząca ustawę z tamtej kadencji i tej kadencji”.

 

No i wszystko jasne. Wcale nie chodzi o to aby w Trybunale Konstytucyjnym znaleźli się najlepsi prawnicy. Ważne jest żeby w Trybunale byli „swoi”.

 

W tej sytuacji propozycja Pawła Kukiza aby poprzez zmianę konstytucji zrezygnować z instytucji Trybunału Konstytucyjnego, a jego zadania powierzyć Sądowi Najwyższemu, wydaje się całkiem rozsądna.

 

Nawet gdyby przyjąć skrajne założenie, że potrafimy upolitycznić wszystko, a więc Sąd Najwyższy także, to likwidując Trybunał Konstytucyjny podatnicy mieliby przynajmniej na swoim utrzymaniu jedną instytucję mniej.

Poleć, udostępnij !

Permalink do tego artykułu: http://suflerob.o11.pl/?p=1225

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.