Galimatias z wyborami prezydenckimi

Chyba, a nawet na pewno nie można inaczej nazwać tegorocznych wyborów na Prezydenta RP. Celowo używam sformułowania „wyborów” bo przecież wybory – każde – to nie tylko sam moment czy akt głosowania, bez względu na to w jakiej formule to się odbywa, ale cały proces wyborczy od momentu ich ogłoszenia, aż do momentu stwierdzenia ich ważności. W przypadku wyborów prezydenckich od momentu ich ogłoszenia przez Marszałka Sejmu do momentu ogłoszenia ich ważności przez Sąd Najwyższy.

Zarządzone na 10 maja br. głosowanie w wyborach Prezydenta RP zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami Kodeksu wyborczego winno się odbyć już za 11 dni, a tak naprawdę to nie wiemy czy ono w ogóle się odbędzie i w jakiej formule.

Niewątpliwie czynnikiem determinującym postępowanie polityków, tych sprawujących aktualnie rządy w naszym kraju i tych z opozycji jest pandemia koronawirusa.

To ona spowodowała, że w ostatnich dwóch miesiącach Sejm RP, przede wszystkim głosami koalicji rządzącej, już trzykrotnie dokonywał zmian Kodeksu wyborczego, decydując się w ustawie z dnia 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., który aktualnie jest procedowany w Senacie, na przeprowadzenie głosowania w dniu 10 maja wyłącznie w formie korespondencyjnej.

Przeciwko wyborom majowym protestuje opozycja, protestują samorządy, środowiska prawnicze i lekarskie oraz wiele innych środowisk o czym codziennie donoszą media. Przeciwko majowym wyborom protestuje także jeden z koalicjantów większości rządowej, a mianowicie partia Porozumienie, a przede wszystkim jej szef Jarosław Gowin, do niedawna jeszcze wicepremier i minister szkolnictwa oraz część posłów tego ugrupowania.

Głosowanie przeciwko temu projektowi od początku zapowiada większość senacka i Tomasz Grodzki Marszałek Senatu, a sprzeciw części posłów Porozumienia w Sejmie może przyczynić się do tego, że procedowana ustawa nie wejdzie w życie.

A wówczas głosowanie 10 maja mogłoby się odbyć zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami Kodeksu Wyborczego. W formie tradycyjnej z możliwością głosowania przez osoby niepełnosprawne oraz wyborcy podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, a także wyborcy którzy najpóźniej w dniu głosowania ukończą 60 lat w formie korespondencyjnej.

Od początku pandemii o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej postuluje opozycja i inne środowiska co umożliwiłoby przesunięcie terminu wyborów na czas bardziej bezpieczny (dot. pandemii), a Jarosław Gowin proponuje zmianę konstytucji i wydłużenie obecnej kadencji prezydenta o 2 lata w czym poparło go PiS, ale sprzeciwiła się opozycja bez głosów, której zmiana konstytucji jest niemożliwa.

Można by w tej sytuacji śmiało zacytować Tadeusza Boya-Żeleńskiego, że „z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”, co w naszej polityce jest zjawiskiem wcale nie tak rzadkim.

W tej sytuacji PiS twardo stoi przy głosowaniu korespondencyjnym w dniu 10 maja i mimo wszystko liczy na pomyślne dla nich głosowanie w Sejmie i odrzucenie poprawek Senatu.

Tak się wydawało jeszcze do wczoraj, gdyż dzisiejsze media donoszą, że PiS w wyniku dużego oporu przeciwko wyborom majowym może zmienić swoje stanowisko i zdecydować się na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.

W mediach spekuluje się, że wpływ na to może mieć wczorajsza wypowiedź Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Sylwestra Marciniaka, który na posiedzeniach komisji senackich miał stwierdzić m.in., że „na podstawie tej ustawy 10 maja nie uda się przeprowadzić wyborów” (chodzi o ustawę procedowaną w Senacie), a w rozmowie z dziennikarzami po posiedzeniu komisji dodał jeszcze min., że „Z mojego punktu widzenia jest tyle zastrzeżeń, że obawiam się, iż w pełnym zakresie nie uda się przeprowadzić wolnych wyborów”. Więcej na ten temat można przeczytać rmf24.pl TUTAJ

Na zmianę stanowiska w sprawie wyborów majowych przez PiS może mieć także wpływ wczorajsze oficjalne stanowisko w sprawie wyborów Episkopatu Polski, w imieniu którego „z apelem do sumień ludzi odpowiedzialnych za dobro wspólne ojczyzny, zarówno do ludzi sprawujących władzę, jak i do opozycji, aby w tej nadzwyczajnej sytuacji wypracowali wspólne stanowisko, dotyczące wyborów prezydenckich – zwróciła się w we wtorek Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski”, donosi portal tokfm.pl TUTAJ

Jeżeli PiS rzeczywiście rozważa wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, a tym samym przesunięcie terminów wyborów i głosowania to należy tego się spodziewać niebawem. Na pewno nie będzie czekać na ewentualną przegraną w Sejmie po powrocie ustawy z Senatu.

A tak w ogóle, wracając na chwilę do pomysłu Jarosława Gowina w sprawie zmiany konstytucji może warto rozważyć po co nam w ogóle bezpośrednie wybory Prezydenta RP.

Przy jego – bez względu na to kto ten urząd sprawuje – bardzo ograniczonych kompetencjach być  może wyboru mogłoby dokonywać Zgromadzenie Narodowe jak np. w okresie II Rzeczypospolitej czy obecnie przez Zgromadzenie Federalne w Niemczech.

Zaoszczędzilibyśmy sobie wielu kłopotów i sporo pieniędzy.

Tylko czy znajdzie się w Polsce taka partia, która zechce takie rozwiązanie zgłosić i przeprowadzić je ?

 

Poleć, udostępnij !

Permalink do tego artykułu: http://suflerob.o11.pl/?p=13854

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.