Może egzorcyzmy by pomogły ?…

UM Hrub.

 

Jak się prześledzi tylko okres najnowszej historii, liczony od momentu ostatniej transformacji to można dojść do wniosku, że nad siedzibą Urzędu Miejskiego w Hrubieszowie przy ul. mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala” 1, a tym samym nad miłościwie nam w nim panującymi władzami miejskimi, ciąży jakieś fatum.

 

Przemawia za tym fakt, że wzajemne pomówienia i oskarżenia rządzących, konflikty z pracownikami oraz nieodpowiedzialne decyzje włodarzy powodowały, że opinia publiczna jest świadkiem donosów do prokuratury, licznych procesów sądowych oraz gorszących sporów, odwracających uwagę od spraw naprawdę ważnych dla mieszkańców naszego miasta i środowiska.

 

Żeby nie być gołosłownym przypomnę tylko o kilkunastu procesach z 1990 r. (w większości wygranych przez pracowników) nowych władz hrubieszowskich z pracownikami urzędu, postępowania prokuratorskie i sądowe dot. tzw. afery związanej z kierownictwem MOPS, sądy dotyczące próby odzyskania od nabywcy nieruchomości przy ul. Zamojskiej należności (nieruchomość wydano nabywcy bez wniesienia wylicytowanej należności), inicjatywy dotyczącej zmiany umowy dzierżawy słynnych łąk nad Huczwą, kupionych przez miasto od Wspólnoty Gruntowej „Żeromskiego” pod budowę nie mniej sławnego „Delfinka” oraz ciąg procesów z burmistrzem miasta poprzedniej kadencji i z jego zastępcą.

 

Jeżeli do tego dodamy jeszcze fakt, że samorząd hrubieszowski jako jedyny w najbliższej okolicy „szczyci” się największą rotacją władz miejskich (nie zdarzyło się jeszcze aby od 1990 r. któremukolwiek burmistrzowi udało się pełnić funkcję przez okres dłuższy niż jedna kadencja) oraz nasze doświadczenia z referendami, to mamy dopełnienie obrazu sytuacji o której na wstępie.

 

W ten obraz wpisuje się niestety ostatni konflikt, który swój początek miał miejsce na jesieni ubr.,  pomiędzy Panią Martą Majewską Zastępcą Burmistrza Miasta Hrubieszowa, a radnym z ramienia PIS Ryszardem Wiśniewskim, który jak donoszą ostatnio lokalne tygodniki zakończył się ugodą zawartą przed sądem.

 

Dobrze, że zakończył się ugodą, czyli można by powiedzieć zdolnością i gotowością obu stron do kompromisów, tym bardziej, że oboje są członkami władzy uchwałodawczej i wykonawczej naszego miasta, a więc z samych szczytów władzy samorządowej.

 

Czytając w Kronice Tygodnia z 26 kwietnia br. artykuł Mariusza Parola pt. „Radny musi przeprosić” ,moją uwagę zwróciło jednak „coś” jeszcze, a mianowicie  wypowiedź dla Kroniki sędziego Adama Pisiewicza, przewodniczącego Wydziału Karnego i wiceprezesa Sądu Rejonowego w Hrubieszowie, który potwierdził zawarcie przez w/w ugody przed sądem oraz cytuję za Kroniką „ –Pan Ryszard Wiśniewski zobowiązał się przeprosić panią Martę Majewską za słowa wypowiedziane 15 października 2015 r. podczas posiedzenia Klubu Radnych „Wspólne Porozumienie”. Zobowiązał się również przeprosić Martę Majewską i Tomasza Zająca (dołączył się do wniosku pani wiceburmistrz) za słowa wypowiedziane podczas sesji Rady Miasta 27 marca ubiegłego roku. Ponadto pan Wiśniewski zobowiązał się do wpłaty 500 zł. na rzecz Stowarzyszenia „Amazonki” w Hrubieszowie i 200 zł. na rzecz Miejskiego Klubu Sportowego „Unia” Hrubieszów. Konsekwencją zawartej ugody jest umorzenie postępowania karnego”,  po uprawomocnieniu się postanowienia sądu.

 

Z wypowiedzi prezesa sądu jasno wynika, że do użycia obraźliwych słów przez radnego Wiśniewskiego w stosunku do Pani Majewskiej doszło podczas spotkania Klubu Radnych „Wspólne Porozumienie”, który tworzą radni z listy PIS oraz jeden radny z listy PSL.

 

W sytuacji tej rodzi się pytanie zasadnicze. Jeżeli w spotkaniu uczestniczyli tylko „sami swoi” i nie było tam żadnych „kelnerów”, to kto o wypowiedzi radnego Wiśniewskiego doniósł pani burmistrz ?

 

Może jest tak o czym głosi plotka miejska ? A może to także sprawka  „złego” ?

 

Tak czy inaczej egzorcysta by się przydał.

Na zdjęciu Urząd Miasta w Hrubieszowie.

Poleć, udostępnij !

Permalink do tego artykułu: http://suflerob.o11.pl/?p=1751

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.