Jak się dostać do koryta ?

korytoZ takim pytaniem kilka dni temu zwrócił się do mnie dobry znajomy, mieszkaniec Zamojszczyzny. W pierwszej chwili nie zaskoczyłem o co mu chodzi, więc poprosiłem aby zechciał doprecyzować swoje pytanie, co chętnie uczynił.

 

Otóż okazało się, że facet jest zainteresowany jesiennymi wyborami parlamentarnymi, a dokładniej rzecz ujmując wyborami do Sejmu RP. Interesuje go start w tych wyborach, najlepiej z listy jakiegoś komitetu nie partyjnego (może być Kukiza) i oczywiście wyłącznie z pierwszego miejsca bo musi mieć pewność, że mandat zdobędzie. Miejsce inne niż pierwsze mogłoby go zainteresować wyłącznie z listy PIS, gdyż tylko z tej listy jego zdaniem pozycja na liście inna niż „jedynka” może w naszym rejonie dać mandat poselski.

Przyznam się, że gość mnie totalnie zaskoczył. Znam go od co najmniej kilkunastu lat, nigdy nie wykazywał zainteresowania działalnością publiczną, a tym bardziej polityczną. Skąd więc to nagłe i w takim kontekście zainteresowanie startowaniem na posła?

Może to wynika z faktu, że kilka lat mieszkał i pracował w Londynie i to tamtejszą „starą demokracją” tak się zaraził, że postanowił swoje obserwacje przenieść na nasz grunt ?

Tylko dlaczego od razu zaczyna od koryta ?  Zainteresowania Brytyjczykom raczej obcego.

Czyżby wynikało to z naszych, rodzimych doświadczeń i obserwacji ?

Na ile potrafiłem, wytłumaczyłem mu przynajmniej podstawy naszego systemu wyborczego, chociaż nigdy przy żadnym korycie aż na tak wysokim szczeblu nie było mi dane bywać, a od tych ze szczebli niższych nie musiałem być odganiany bo zawsze sam odchodziłem.

Moje odpowiedzi wyraźnie go zainteresowały i widać było, że „ciąg” na koryto jest u niego nadal silny, aż do momentu kiedy powiedziałem, że w tej zabawie jest tak jak w każdym interesie. Żeby wyjąć to najpierw trzeba włożyć. Czyli, że taka zabawa sporo kosztuje, a zwrotu kosztów i spodziewanych zysków nikt nie zagwarantuje.

Dopiero refleksja nad tą konstatacją trochę ostudziła jego zainteresowanie polskim parlamentaryzmem. Chociaż nie wiem czy do końca ?

O rozmowie tej mógłbym szybko zapomnieć gdyby nie to, że w swoim rozmówcy zauważyłem odbicie wielu naszych polityków różnych maści i szczebli, którzy do służby publicznej trafili nie z poczucia potrzeby służenia społeczeństwu, a właśnie z powodu tego koryta.

Tylko, że żaden z nich, tak jak mój rozmówca, nie był i nie jest na tyle szczery aby o tym mówić otwarcie.

I może właśnie ta szczerość i otwartość, wyraźnie go od nich odróżnia.

Poleć, udostępnij !

Permalink do tego artykułu: http://suflerob.o11.pl/?p=495

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.